Alfabet Haxballowicza – Błazenada

Haxball to generalnie przyjemność. Za dnia możemy być magazynierami, piłkarzami, ochroniarzami czy zasuwać za pięć tysięcy miesięcznie, możemy też mieszkać u mamy i nie pracować – lecz na boisku jesteśmy zawodnikami. Gorzej jak wychodzą z nas także inne cechy.

Najlepszy przykład – Dx2. Część z Was pewnie go nie pamięta więc przypomnę jego sylwetkę. Był sobie taki człowieczek, który udawał dojrzałego. Był nawet bardzo dojrzały – wedle siebie – a jak ktoś się nie zgadzał to mu groził, wyzywał, wątpił w cnotę jego matki a także sugerował mu zbytnie zżycie z psem. Aż ktoś dowiedział się kim on jest. No i kim on był?

-Terminatorem który mógł zgnieść Twój czerep palcem?

-Wielkim koksem, który w przerwie od MMA gra w Haxballa?

-Bokserem, który by Cię naklepał jak polski mechanik samochód z Niemiec?

Nie. Był trzynastoletnim blondaskiem, który jedyne co mógł pobić to rekord wysyłanych porad do Bravo Girl. Jaka więc płynie z tego nauczka, nie udawaj kogoś kim nie jesteś bo i tak to wyjdzie – wcześniej czy później. A im później tym gorzej dla Ciebie. Oczywiście nikt nie każe Ci być typowym chamem (jeśli takowym jesteś) bo kultury wymaga się nawet na forum w kulki. Chodzi o nie budowanie autorytetu czy też mitu swojej osoby na kruchych a wręcz nieistniejących podstawach.

Nie ukrywajmy, nie jesteśmy krystaliczni. Mamy swoje wady i problemy. Cała rzecz polega na tym by nie cierpiała na tym drużyna. A już najgorzej jak chcesz zaskarbić szacunek szatni groźbami czy też wyzwiskami. Wtedy jesteś celem numer jeden.

Pamiętam taką sytuację – z własnego doświadczenia – gdy do zespołu dołączył nowy grajek. Taki typowy random niewarty wspomnienia. Myślał jednak, że skoro na forum publika handlowanie cnotami matki coś mu da to w szatni parę wiązanek ustawi wszystkich. Efekt był taki, że nie dość, że był szybko sprowadzony do parteru „paroma męskimi słowami” to jeszcze nie był wystawiany. Psuł atmosferę zespołu a i tak niewiele sobą prezentował. Odszedł szybko i już nigdy nie wrócił.

Jeśli chcesz sobie zaskarbić szacunek ludzi z którymi grasz to jak w prawdziwym życiu – musisz na niego zasłużyć. Niczego a zwłaszcza szacunku nie dostaje się z urzędu. Chcesz by Cię lubili? Ciężko pracuj. Pomagaj swoimi radami ale i przyjmuj radę od innych. Jeśli ktoś Cię opierdala to nie po to by ci „dojebać” (choć i tacy sadyści się zdarzają) ale dlatego byś nie popełnił tego błędu na meczu. Wszak zarówno Tobie jak i innym chodzi o to żeby wygrać. Choć i zdarzają się tacy, którzy mają gdzieś stosunki z innymi graczami – chcą po prostu pograć. Oni chociaż jednak się nie rzucają w oczy (no i wiąchami w szatni).

Najczęściej robią to ludzie młodzi albo nowi. Lecz nie dlatego, że są głupi ale bo chcą się wpasować. A że największym – w ich mniemaniu – wskaźnikiem zajebistości jest krzyczenie i ustawianie wszystkich do pionu to próbują to robić. Wtedy też albo należy mu wyjaśnić, że to nie przejdzie albo mu grzecznie podziękować.

Nie raz każdy z nas tak się zachował, także i ja. Najgorzej jednak jest gdy się tego żałuje. Bo to taki kac moralny, może w skali mikro ale jednak. Bowiem nie tylko ucierpiałeś Ty jako człowiek (bo wyszedłeś na debila) ale i zespół bo atmosfera poszła się walić i stracili zawodnika. A skoro drużyna się sypie to traci na tym liga.

Także przegrali wszyscy. Czy więc warto?

 

 

4 myśli nt. „Alfabet Haxballowicza – Błazenada”

    1. Ja tam go nie lubię. Wręcz pałam do niego nienawiścią… :/

      Bardzo ciekawy pomysł na serię artykułów Verpa, czekam na więcej bo formuła jest ciekawa a Twój styl pisania zachęca do sprawdzenia. Życzę przede wszystkim wytrwałości, bo trochę tego jeszcze będzie 😀

      A nowi gracze mogliby sobie to wziąć do serca, bo niestety sam widzę, że niektórym – w szczególności młodym – przydałoby się trochę ogłady.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *