Angolska maczeta wycina Zimbabwe

Na początek zagadka – co łączy ten mecz, podrywanie najlepszej laski w klasie przez naczelną ofermę i przyłapanie Was na oglądaniu filmów erotycznych przez Waszą dziewczynę? Wszystko to na swój sposób jest żałosne. Wierzcie mi, gdybyśmy wiedzieli, że ten mecz tak się skończy, postulowalibyśmy o danie mu łatki 18+ i puszczenie go po 23.

Dobrze powiedzieli komentujący ten mecz Kosmos i Henry – Angola wyszła jako drużyna a  Zimbabwe jako zlepek przypadkowych ludzi. Czasem wydawało nam się że Angola nie grała z zespołem Summer Cup’u a zgraję Januszy którzy piwko i grill chcieli uhonorować grą na Orliku przeganiając tamtejsze dzieciaki.  A i nawet nie wiem czy Janusze świata nie powinni się za to porównanie obrazić.

Powiedzieć, że Zimbabwe nie istniało to nic nie powiedzieć. Gdyby był jakiś plan, jakieś zrywy, jakieś koncepcje. Tymczasem był chaos. Zapewne znacie takiego typa, który nie podaje, gwiazdorzy i opieprza przy każdym zagraniu samemu marnując praktycznie każdą piłkę? No to wyobraźcie sobie kilka takich osób i to w jednej drużynie. Będziecie mieli wtedy obraz gry.

A Angola lekko niedoceniana wyszła po swoje. Zagrała swoje. Im wynik był wyższy tym z większą pewnością (a wręcz bezczelnością!) atakowała bramkę Zimbabwe. A przeciwnik? Cóż gubił się w defensywie pozwalając robić ofensywie Angoli co chce. Co prawda strzelili jedną bramkę ale to raczej taką na otarcie krokodylich łez.

Na słowo zasługuje też atmosfera meczu. Obie drużyny zachowywały się jak te krzyczące dzieciaki z podstawówki. Sędzia powinien wywalić na samym wstępie po jednym z obu drużyn by ostudzić nastroje. Jednak Camilosowi zostanie to wybaczone – po takim meczu winien dostać dożywotni dodatek za pracę szkodliwą dla zdrowia. Ostatecznie jeden z zawodników Angoli został zaprowadzony do szatni przez co poważnie osłabił swój zespół przed następną fazą.

Zimbabwe? Żegnamy bez żalu. Angolo? Trzymaj się, bo następna przeszkoda już czeka i choć po dzisiejszym meczu nie można być niczego pewnym to pokusimy się o stwierdzenie, że Honduras nóg nie rozchyli.

Zimbabwe 1 – 7 Angola

Ofensywa Angoli: 5/5

Defensywa Zimbabwe: 1/5

Zainteresowanie federacji MMA kilkoma graczami: 4/5

Żelazny tyłek sędziego: 5/5

NAGRODA: Wódka dla Camilosa – no bo po takim meczu trzeba jakoś ukoić skołatane nerwy.

Jedna myśl nt. „Angolska maczeta wycina Zimbabwe”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *