Jak co pewien okres…Verpakovskis!

W sumie powiem Wam, że to jest trochę smutne.  Tak naprawdę czuję się jak taka typowa kobietka z „wyższych sfer”. Odchodzę od tej redakcji po czym ona jakiś czas dycha i zostaje z niczym. Dlatego też po raz kolejny sukcesywnie wracam bo mi się w sumie nudzi i chcę popisać.

Dlatego też chłońcie tą wiedzę, bo na następny wpis możecie znowu czekać pół roku…

…albo do kolejnego ataku Moviementa.

Wpierw powiem Wam co robiłem i gdzie byłem gdy nie było mnie na forum. Pozałatwiałem prywatne sprawy, wypiłem masę piwa, przeżyłem masę wspomnień, zwiedziłem masę lokali, parę awantur mi się także zdarzyło. Jednak ja nie Kamelen, który by wszystkich sam zabił za pomocą jednej ręki, nawet gdyby przeciwników było z 50. Tyle o ile awanturki i przepychanki słowne. W sumie, hej, czy to nie przypomina RSHL?

Odkąd pamiętam, jak forum forum a ja jestem sobą, nie byłoby sezonu w którym ktoś by jakiejś komisji nie zrobił. Zazwyczaj wtedy zainterweniuję ja albo Steve Stifler. Pałeczkę jednak przejął Klapon. Nie powiem jest to dla mnie pozytywne zaskoczenie. Nawet większe niż rezultaty na boisku. Bowiem z typowego czasem trollującego troszeczkę buca stał się znawcą regulaminu – i to takim który wytknął administracji podstawowe błędy.

Spokojnie, nie będę jednak mówił o tej słynnej już komisji Angola vs Chorwacja ponieważ ja powiedziałem swoje, Klapon swoje, Poker swoje, Matuidi swoje…

..tylko Roman jak dziecko w piaskownicy które płacze a gdy podejdziesz i zapytasz co się stało to samo nie o co mu chodzi.

Makumba zapisał się do historii RSHL jako komentator, który najtrafniej jak mógł opisał mecz Francji. W sumie przydałoby się zrobić ankietę co było lepsze: to jak postawę Francji (chyba) opisał Makumba, czy to co zrobił Zimel wyśmiewając wręcz Chojraka.

Zaś dla reprezentacji Francji pozostaje słynna okładka Faktu po meczu z Ekwadorem.

Tak naprawdę pokazało to, że 90% haxballa to nie umiejętności a myślenie i zgranie. Do dziś uważam, że Cannabis FC ze mną Kordim, Blessem i Słonikiem było w stanie zajść o wiele dalej. Poszliśmy jednak w swoje strony – jednym to wyszło na dobre innym na złe. Ja nie ukrywam swoją „karierę” przewaliłem dawno temu i nie jest to coś co mnie bodzie. Mam chociaż masę ciekawych historyjek, które można opowiedzieć – ale o tym może kiedy indziej. Gdyby do końca Francja trzymała się swojej koncepcji dziś nie byłoby o czym mówić. Jednak woleli zachować się jak trzech karków, którzy skoczyli na raz na samotnego przechodnia…po czym się okazało, że ten ma gnata.

W sumie to też pokazuje, że nie można oceniać książki po okładce. Po dziś dzień pamiętam jak wyglądało nasze pierwsze spotkanie z Mercelowską. Powiedziała ponoć o mnie, gdy już wyszedłem z Teamspeaka:

To ten co miał głos jak pizda?

Jednak do dziś utrzymujemy dobry kontakt i jesteśmy psiapsi na odległość. Znaczy tak na 50% – ja tak myślę ona nie.

Tak też samo jest z Francją i w sumie z każdą drużyną. Wydaje nam się, że jest zwycięska/przegrana a tu nagle niespodzianka. A odszczekać swój pogląd już nikomu się nie chce..

Francja ma okładkę, Wy macie ten artykuł a ja zimną butelkę Grolscha po mojej – a jakże! – prawicy. Niechaj się więc każdy cieszy z tego co ma..

..bo póki możesz się śmiej, bo możesz skończyć w IL.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *